30 czerwca 2016

Fascynacja palmami?!

Wylegując się ostatnio na plaży (ahh to ciężkie życie au pair), zdałam sobie sprawę, dlaczego zaraz po przyjeździe widok palm zapierał mi dech w piersiach oraz skąd wziął się mój entuzjazm na widok morza i hiszpańskich budynków... Chcecie posłuchać? :) Na początku powiedz z czym kojarzą Ci się palmy? Mnie zawsze kojarzyły się z egzotycznymi wyspami, ciepłymi krajami, z wyjazdami bogatych ludzi na wakacje, z czymś totalnie dla mnie nie osiągalnym. Nawet nigdy nie śniłam o takim wyjeździe, a palmy to ja znałam tylko z amerykańskich filmów i katalogów biur podróży. Właśnie dlatego, przez pierwszy tydzień, za każdym razem, kiedy wychodziłam z domu, to śmiałam się sama do siebie i miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu jaka jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mogę tu być! Teraz wciąż się śmieję, jestem szczęśliwa i wdzięczna, ale... Już się przyzwyczaiłam do widoku palm i zabytkowych katedr - jak ja przywyknę do tego, że w Polsce tego nie ma? :D





Wydaje mi się, że nie ma żadnego innego lepszego sposobu na poznanie innego kraju, kultury i języka, niż Au Pair. Żadna wymiana, Erasmus, czy wyjazd na własną rękę to nie to samo! Muszę przyznać, że bywa różnie, miewam słaby dni, ale pod żadnym pozorem nie żałuję i nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne.


Kiedy już posmakowałam takiego niezależnego życia w wielkim mieście, kiedy przywykłam do międzynarodowego towarzystwa, przyzwyczaiłam się do słuchania na ulicy języków ze wszystkich stron świata, a nawet nauczyłam się przygotowywać kilka podstawowych hiszpańskich dań, mam tak po prostu wrócić do domu? Póki co, nie chcę o tym myśleć! Jestem dokładnie w połowie mojego pobytu i zamierzam robić wszystko, żeby druga połowa była jeszcze lepsza i ciekawsza niż poprzednia! <3



Aby być na bieżąco, zapraszam na FB! 
Ostatnio dużo się dzieje!