02 marca 2016

Uwierz w siebie!


Ten wpis kieruję do młodych osób, które tak jak ja, mają głowę pełną marzeń, planów i pomysłów, ale nie mają na tyle wiary w swoje możliwości, by zacząć robić coś ze swoim życiem, więc stoją w miejscu. Drogi czytelniku, najdroższa czytelniczko. Zrób coś dla siebie i przestań wymyślać kolejne usprawiedliwienia dla swojego życiowego lenistwa. Nie użalaj się nad sobą, bo prawdopodobnie sam jesteś sobie winien sytuacji w jakiej się teraz znajdujesz. Zacznij robić coś co kochasz. Zacznij robić coś o czym zawsze marzyłeś! Pewnie teraz masz ochotę mnie skrytykować, bo co ja tam mogę wiedzieć, prawda?
Wytłumaczę Ci, jak to było ze mną... 
Od dłuższego czasu żyłam w takiej totalnej beznadziejności i powierzchowności. We wszystkich wynajdywałam mniej lub bardziej istotne wady, wszędzie doszukiwałam się minusów i twierdziłam, że moje życie to jakieś nieporozumienie, bo cały czas rzuca mi kolejne kłody pod nogi. Uważałam, że nie mogę spełniać swoich aspiracji bo nie ma czasu, pieniędzy, nie jestem na to gotowa, nie jestem na tyle zdolna, a i tak pewnie nic mi nie wyjdzie. Uprzedzam, że raczej nikomu się nie skarżyłam i nie pokazywałam tego po sobie, ale czułam się jak życiowy wyrzutek bez celu w życiu. Nienawidziłam chodzić do szkoły. Byłam drażliwa, płaczliwa i dosłownie wszystko działało mi na nerwy. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy ja nie mam jakiejś depresji, albo kryzysu egzystencjalnego... Przezwyciężyłam to, bo uświadomiłam sobie jedną, prostą i oczywistą rzecz. MOGĘ WSZYSTKO.
W grudniu zeszłego roku, czyli trzy miesiące temu zdałam sobie sprawę, że mam JUŻ 18 lat i jak to ja, znalazłam setki powodów do marudzenia. Ba! Nawet napisałam na ten temat posta! O takiego.  Ale jednocześnie z pesymistycznymi myślami, naszły mnie też te optymistyczne i stwierdziłam: "Dziewczyno. Masz osiemnaście lat, możesz zrobić co chcesz, a świat stoi dla ciebie otworem!" Przezwyciężyłam tą nieszczęsną beznadziejność, bo uświadomiłam sobie jedną, prostą i oczywistą rzecz. MOGĘ WSZYSTKO.

 
Zaraz po tym buszowałam po internecie w poszukiwaniu wymarzonego wzoru na tatuaż i odpowiedniego studia. Skoro zawsze podobały mi się kobiece, symetryczne wzory wytatuowane na plecach, to dlaczego sama nie mogłabym takich mieć? Mogłabym! Zaplanowałam wszystko, łącznie z oszczędnościami. W międzyczasie jednak uświadomiłam sobie coś jeszcze. Od czterech lat mówiłam sobie, że jak będę w odpowiednim wieku, to pojadę za granicę jako AuPair! I co? Uzmysłowiłam sobie, że ta odpowiednia chwila jest właśnie TERAZ. W związku z tym, mój tatuaż odszedł na dalszy plan, a kilka moich ostatnich miesięcy kręciło się wokół załatwiania papierkowej roboty, lotniczych biletów i angielsko-hiszpańskich rozmówek. Nie bałam się. Wzięłam swoje życie w swoje ręce. I wiecie co? Czekają na mnie trzy wspaniałe miesiące w fenomenalnym miejscu pełne nowych doświadczeń, smaków i widoków. W międzyczasie zaczęłam pisać felietony w ramach ciekawego projektu, które możecie znaleźć tutaj, odkryłam, że lubię układać puzzle, nauczyłam się robić łapacze snów, zostałam wolontariuszką w schronisku i mam w planach rozpoczęcie działalności na youtubie. I mimo, że nadal nienawidzę chodzić do szkoły, to mam wyznaczone cele i dzięki nim, życie nabiera barw! Jeśli jest w waszym życiu coś, co lubicie robić, najlepszy moment na start, jest właśnie TERAZ. Obiecuję Ci, że nawet jak coś nie wypali, to nie będziesz żałować!

I pamiętaj. Nikt nie przeżyje życia za Ciebie



 ___________________________________________
Jeśli spodobał Ci się mój tekst i chcesz mnie o coś zapytać, to wbijaj na ASK'a!
A jeśli chcesz żebyśmy od tej chwili byli w stałym kontakcie, to wiesz co robić!