26 stycznia 2016

Melancholijnie. O miłości.

Nie dalej, jak kilka wieczorów temu, nadeszła moja kolej na usypianie Konstancji. Polega to na tym, że trzeba leżeć obok niej i czekać, aż zaśnie. W razie ataku strachu, zapewnić, że potwory nie istnieją i nie chowają się pod jej łóżkiem. I jak tak leżałyśmy, nie mogłam oderwać od niej wzroku. Leżałyśmy tak już setki razy, ale tylko ten jeden raz uświadomił mi coś bardzo ważnego. Patrzyłam na tę słodką, okrągłą buzię pogrążoną w śnie. Na to jaka jest niewinna i nieskalana złem, którego prędzej czy później doświadczy. Patrzyłam i zastanawiałam się, co mogę dla niej zrobić, żeby uchronić ją od fałszywych przyjaźni, nieudanych związków, złośliwych nauczycieli i niewdzięcznych szefów. Co mogę jej dać, by wiedziała jak sobie radzić w życiu? Jak uprzedzić, że wszystko to, co będzie przeżywała jako nastolatka, w przyszłości będzie tylko błahym wspomnieniem? Jak udowodnić jej to, że kocham ją najmocniej na świecie? Pomyślałam wtedy, tak sobie z nią leżąc, że nie ma nikogo na tym świecie, kogo kochałabym bardziej niż ją. Oddałabym za nią życie. Jedyne, czego się bardzo boję, to rozłąka. Mój planowany, kilkumiesięczny wyjazd, następnie moje studia, w przyszłości praca, rodzina... Kiedy Ona będzie na tyle dorosła by zrozumieć jak mocno ją kocham - ja mogę być na drugim końcu świata, z gromadką własnych dzieci i problemów... Konstancjo, jeśli istnieje jakakolwiek szansa, że po (mniej więcej) piętnastu latach czytasz ten tekst, to wiedz, że byłaś moją miłością od pierwszego wejrzenia i że będę cię kochać już zawsze.



Od kiedy zobaczyłam go pierwszy raz, poczułam tak dużą falę bezinteresownej, krystalicznie czystej miłości, że prawie się popłakałam. Od prawie czterech miesięcy, patrzę na niego codziennie i wyobrażam sobie kim będzie jako dorosły człowiek. Patrzę w jego małe, słodkie oczka i mówię mu, że może być kim tylko sobie wymarzy. Osobiście czuję, że ma duszę artysty. Wiecie - siostrzany instynkt i te sprawy :) Uważam, że prawdziwa miłość polega na szanowaniu wyborów, więc uszanuję każdy Twój wybór. Niezależnie od tego kim postanowisz być, moja miłość do ciebie zawsze będzie tak samo ogromna. Kaspianku, jeśli istnieje opcja, że nastoletnia wersja Ciebie właśnie czyta ten tekst, to wiedz, że to Ty decydujesz o swoim życiu. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Bądź silnym mężczyzną, który wie, że może być kim tylko sobie wymarzy!



Skoro tak mocno kocham: małego Kaspianka, słodką Konstancję i nawet pyskatego Maksymiliana, to jak wielka jest miłość matki, która nosi swoje dzieciątko kawał czasu pod własnym serduchem? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Jestem zwyczajną osiemnastolatką, starszą siostrą, która w internecie deklaruję, że jest w stanie oddać życie za swoje rodzeństwo.  Możecie mi wierzyć lub nie, ale po tym co przeżyłam razem z moją rodziną, wiem, że przetrwamy już wszystko. Wiem, że moje słowa nie są powierzchowne i nieuzasadnione.  Skoro teraz kocham tę trójkę jak szalona, to jak wielkim uczuciem będę darzyć swoje dzieci? Mimo, że ostatnie na co jestem teraz gotowa, to posiadanie potomstwa, to nie mogę się doczekać chwili, kiedy ja zostanę mamą i pokocham swoje dziecko tak potężną miłością.


 Więcej miłości na facebooku!