25 września 2015

Niestandardowo.

To miał być niezbyt długi post o tym gdzie byłam kiedy mnie nie było i co w tym czasie porabiałam. Standardowo powinnam przeprosić za tak długą przerwę w blogowaniu, obiecać poprawę i napisać mini esej o tym co tak na dobrą sprawę niekoniecznie jest dla was interesujące. Właśnie dlatego, w imieniu swoim i Konstancji, ogłaszam wielki come back!


Dzisiaj trochę anegdotek :D

Wracamy z Konstancją ze żłobka. Mijamy za ogrodzeniem potwornie szczekającego psa. Wyglądem przypominał dużego szczura, ale zajadał tak głośno, jakby był co najmniej wilkiem. 
-Karolina, dlaczego ten piesek tak szczeka? Ja nie lubię takiego hałasu! 
Roześmiałam się. Idziemy dalej, za chwilę Konstancja odwraca się i wrzeszczy w stronę psa
-Cicho bądź! Nie szczekaj bo mnie już głowa boli! 
Zza domu wyszedł pan i również się roześmiał. Biedna Konstancja... Migrena w tak młodym wieku i to tego wszyscy ignorują jej poważne problemy...

Konstancja, podczas wyjścia ze żłobka:
-Zobacz, tam jest żłobek, a tutaj przedszkol.
-Konstancja, mówi się przedszkole!
-Nie! Mówi się żłobek i przedszkol!
I po dyskusji.

Odkąd Mysza skończyła dwa lata oduczyłyśmy ją od pampersów. Parę miesięcy używała nocnika z myszką Minnie, a teraz ma własną, różową nakładkę na sedes. Każde, pójście siku. Na prawdę KAŻDE wygląda tak:
-Daj mi mój kibelek, ten różowy, ten z lefem i słoniem i napisem bejbi. Tu jest napisane bejbi, bo ja jestem bejbi. Posadź mnie.
Jezusie, już nawet nie uciszam jej, ani nie narzekam, na to, że dokładnie wiem co tam jest napisane, bo przecież widzę i przecież mówi mi to kilka razy dziennie, ani nie mówię, że poprawna forma brzmi " z lwem", a nie z "lefem", ale co ja tam wiem..
.
Konstancja ogólnie jest mistrzem odmiany rzeczowników i czasowników. Czasem myślę, że powinna dostać za to medal. Proste przykłady:
"-Ja chyba Cię zaraz ugryzę w stópkę!
-Nie możesz! Bo ja nie mam nóżków"
"Ała! Moje oka!"
"Tu jest dużo łóżków? Czy mało łóżków?"

Uwielbiam jej gramatykę :)