23 lipca 2014

Ask to dzieło szatana, a fejmy to zło.

Chcesz być szczęśliwa? Usuń aska! Nie masz aska? Masz szczęście!
W dzisiejszym poście jeden wielki hejt zarówno dla askowych gwiazd jak i całego portalu.



Wiem, że wśród moich czytelników są osoby, które mają prawo nie wiedzieć czym jest ask.fm, a więc postaram się odrobinę wam to przybliżyć. Ten wspaniały portal społecznościowy z 80 milionami aktywnych użytkowników polega na zadawaniu pytań i odpowiadaniu na pytania. Proste jak budowa cepa. Nudne jak flaki z olejem. Czyżby?

Statystyka. 
Ask.fm jest wśród 200 najczęściej odwiedzanych stron internetowych na świecie. Tak powiedziała mi ciocia Wikipedia. Z kolei wujek Google podpowiedział, że aż 2,5 miliony polskich nastolatków ma tam konto, i zadawane jest tam ok. 30 milionów pytań i odpowiedzi dziennie. O zgrozo...

Z chęcią wypowiem się na temat tego fantastycznego portalu, który przez ostatnie dwa lata niczym cichy zabójca doprowadzał mnie do białej gorączki, pomagał wpaść w depresję i gnoił na każdym kroku. A właściwie.. Źle to ujęłam. Ask nie niszczył mi życia, robili to ludzie. Anonimowi, odważni hejterzy. Pozdrowienia dla Was tygryski!

Co nieco o asku.
1.Przede wszystkim zapamiętaj: na asku nie ma miejsca na poczucie humoru, sarkazm, ani ironię. Jeśli jesteś taki szalony i decydujesz się na niepoważną odpowiedź przygotuj się na to, że dostaniesz dziesięć kolejnych pytań obrażających Ciebie lub chomika brata kuzynki Twojej ciotki.
2.Jeśli zgadzasz się na popularne 10/10, obs/obs - nie masz własnego zdania, zależy ci tylko na statystykach, nie masz nic do zaoferowania i jesteś nikim. Jeżeli natomiast nie tolerujesz takiej rozrywki (jak ja) to zostajesz obsypany obelgami pod tytułem - nie chcesz uszczęśliwiać innych ludzi, jesteś zły i niedobry, po co właściwie masz aska?
3.O tym czy Twój profil jest wart uwagi decyduje ilość lajków... Czy tego chcesz czy nie...
4.Nawet na allegro ludzie oferują setki lajków za drobną opłatą...
5.Na dobrą sprawę Twojego aska czytają tylko hejterzy i ludzie Ci bliscy,  żeby zobaczyć co tam u ciebie słychać. A to i tak nie zbyt dokładnie, bo tysiąc razy pytają czy masz chłopaka... Na przykład.
6.Odpowiadasz na hejty? Jesteś ofiarą losu, która marnie próbuje się wybronić. Ignorujesz je? Nie potrafisz stawić czoła prawdzie, jesteś kretynem i nie przyjmujesz krytyki (a raczej obelg).
7.Im bardziej bezsensownie i nie na temat odpowiadasz, tym bliżej Ci do bycia fejmem... O właśnie!

Fejmy od A do Z.
Wiecie, na asku chodzi o to, żeby zaistnieć. Żeby wzbudzić współczucie, pogardę, podziw.. Cokolwiek. Byle mieć więcej pytań, więcej lajków, więcej prezentów, więcej obserwatorów. Bo gdyby chodziło tylko o pytania, to jeszcze byłabym w stanie tolerować to i owo. Ale tu chodzi o tysiące lajków i setki obserwatorów! Przecież nikt nie chce być szarym użytkownikiem, każdy chce być kimś! Aby stać się fejmem (od angielskiego 'famous') musisz mieć fanów i musisz wzbudzać u ludzi zaufanie, podziw, szacunek... Ludzie będą błagać, żebyś wysłał im serduszko (<3), odpowiedział akurat na ich pytanie, albo zostawił u nich kilka lajków. Następnie promujesz innych i budujesz armię swoich popleczników. Jest to tak żałosny wymiar "popularności", że jak o tym piszę, to aż coś mnie ciśnie w żołądku. Ask to sława znikąd. Mogę o tym mówić i mówić, pisać i pisać. ale po co? Większość z nas wie o co chodzi, a fejmy są tematem rzeką.

Anonimowi hejterzy.
Są to osoby, które korzystając z możliwości bycia anonimowym w internetach szukają okazji by dopiec ludziom, wytknąć im ich wszystkie błędy i wady. Najczęściej przez zazdrość. Na dobrą sprawę nie interesujesz ich w żadnym stopniu, a mimo to wszystkiego się czepiają, wie gdzie i z kim spędziłeś wieczór dwa tygodnie temu w piątek. Są chorzy na ból dupy, nadużywają wulgaryzmów i bezpodstawnych obelg. Wiecznie niezadowoleni i pełni nienawiści.



Ask to zło?
Ask.fm wzbudzał już wiele kontrowersji. Matki apelują o zamknięcie portalu po samobójstwach dzieci. Nastolatkowie anonimowo pokazują jak się samookaleczają, nawiązują chorą więź z czytelnikami. Gimbaza wyżywa się i nęka rówieśników. Na dobrą sprawę jest to portal pełen zła i niepoprawnych relacji. Często użytkownicy nie zdają sobie sprawy, że do ich profilu mają dostęp nauczyciele i rodzice. Naprawdę chcesz, żeby twój wychowawca czytał o twoich przygodach ze starszymi chłopakami na dyskotekach, a mama z aska dowiedziała się z kim straciłaś dziewictwo? Serio?

Jak to było ze mną?
Byłabym hipokrytką krytykując każdego kto ma coś wspólnego z askiem, nie mówiąc jak ja trafiłam na tę feralną stronę i jak z nią skończyłam. Jak już wspomniałam na początku, zarejestrowałam się tam ok. 2 lata temu. I mimo, że jestem osobą, która nie przejmuje się opinią innych i raczej wyśmiewa anonimowe hejty, to ask działał mi na psychikę. Ludzie na bieżąco informowali mnie, że przybyło mi kilka kilo, że z moim sposobem bycia jest coś nie tak, że moje życie nie ma sensu (oczywiście to wszystko w słowach, które musiałabym ocenzurować). Starałam się z tego śmiać. Na dłuższą metę -  nie potrafiłam. Przejmowałam się. Tak się rodzą kompleksy w dobie internetu drodzy Państwo.
Miewałam dni, kiedy hejty spływały po mnie jak po kaczce, ale miewałam również takie, kiedy miałam ochotę zakopać się pod kołdrą i już nie wychodzić. Potrafię się do tego przyznać, bo to zwalczyłam. Mamy XXI wiek - największy wpływ na nasze młode umysły ma właśnie internet, a nam wciąż jest ciężko się do tego przyznać.
Jeśli męczą Cię hejterzy, usuń aska. Sama nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Ale jest lżej. Jeśli ktoś będzie miał jakiś problem - znajdzie inny sposób by mnie o tym poinformować. I plotki dotrą do mnie tak czy inaczej. Nic mnie nie ominie :D No poza denerwowaniem się kolejnymi hejtami... A to wyjdzie mi na zdrowie! Raz na jakis czas włączę aska, ale uwaga, raz na jakiś czas - w ramach zdrowego rozsądku...


 ps. Stuknęło 6,5 tyś wyświetleń - dziękuję ;)

 

PHOTOBLOG | FACEBOOK | FANPAGE