27 czerwca 2014

Samochwała w kącie stała...

W tym poście, dla odmiany, nie będę skupiać się na zajebistości Konstancji, lecz na swoim sukcesie, a co! Zgadnijcie jak bardzo Siostra Polka zaszalała w tym roku? Bardzo. 
Aż na 4.85 ! :D
Najpierw wyjaśnijmy sobie - na czym polega fenomen czerwonego paska?
Wiele dzieci mówi, że to niszczy im życie: rodzice przez cały rok trują o to wyróżnienie, obiecują kokosy i sami liczą dziecku średnią, aby móc pochwalić się rodzinie i sąsiadom, jakie to ich dziecko nie jest zdolne.
Jest to ogromna presja, stres, i pierdylion konsekwencji takich jak bunt przeciwko całemu światu, a to wszystko wywołane świadectwem z paskiem lub też bez niego. Nie chcę teraz usprawiedliwiać żadnej ze stron. Chcę napisać, co ja o tym wszystkim sądzę. Takie obiektywne przemyślenia, ze strony uczennicy technikum, która właśnie została absolwentką pierwszej klasy z niemałymi sukcesami na tle szkolnym, powiatowym, ogólnopolskim, ale przede wszystkim na tle osobistej satysfakcji i możliwości rozwoju.
Tak! Jestem nastolatką, dla której ważna jest możliwość samorealizacji w szkole! Brzmi kosmicznie? Obawiam się, że tak... W końcu skoro uczę się dla siebie, muszę być nienormalna... Ale wiecie co? Dobrze mi z tą moją nienormalnością :)


Nie żebym była jakaś złośliwa, ale mam ochotę zaśmiać się w twarz ludziom, którzy nabijali się z tego, że idę do technikum, w którym wg nich nie ma żadnych możliwości, a sami w LO ledwo sobie radzą.
Chciałam udowodnić sobie i innym, że technikum nie jest gorsze od LO i jeżeli ktoś będzie chciał się uczyć, to będzie to robił i nie potrzebuje nacisku otoczenia, nauczycieli i rodziców. Udowodniłam sobie, ze potrafię. Drugi rok z rzędu pasek. I nie chodzi o tę cholerną flagę wzdłuż świadectwa. Chodzi o pewien próg, który przekroczyłam i o to, że dałam z siebie w tym roku naprawdę dużo.
Drodzy Państwo, wspomnę również, że żyjemy w tych czasach, gdzie sukcesy w szkole nie są powodem do dumy. Wręcz przeciwnie. Wiocha jakiej mało. Jeśli masz osiem uwag, cztery zagrożenia i nie wiadomo czy przejdziesz - szacun, jesteś w centrum uwagi...
Skoro dobrze się uczę, to pewnie całe życie siedzę wśród podręczników i nie mam życia. I na dodatek podlizuję się nauczycielom. W końcu  n i e m o ż l i w y m  jest w szkole średniej pogodzić jedno z drugim. To według moich rówieśników. Z autopsji wiem, że zazdrość jest straszna. To nie te czasy i nie ten naród, nie ta mentalność by gratulować sukcesu. My zazdrościmy. Z jakiej paki jemu się udało, a mnie nie? Na 100% coś kombinował. 
Oh życie...
Żalić się mogę i żalić na ten temat, ale nie chcę Was zanudzać, w końcu oficjalnie, młodzież rozpoczęła wakacje! (nieoficjalnie jakieś dwa tygodnie temu).
Ja z wakacji jakoś specjalnie się nie cieszę i nie czuję ich kompletnie, jednakże, jeśli mam możliwość odpocząć od tłumów irytującej młodzieży, zgryźliwych uwag nauczycieli, codziennych testów i męczarni w postaci siedzenia w szkole w upał - dlaczego miałabym nie skorzystać? :)
Nie myślcie proszę, że jestem taką pesymistką zawsze, wszędzie i na każdy temat - nie. 
Po prostu nie lubię słodzić czegoś, co na to nie zasługuje. Zwłaszcza, że edukacja w Polsce pozostawia wiele do życzenia.
Nie mniej jednak, dorosłym pragnę życzyć udanego urlopu, a młodzieży miłych (i bezpiecznych) wakacji :)