15 czerwca 2014

Dzieci rodzą dzieci itd...

Ciężko jest zebrać się i nie przejmować ludźmi. Na szczęście ja opanowałam posiadanie cudzych opinii daleko.. bardzo daleko do perfekcji! :)

Idę na spacer (tak! pora ruszyć tyłek z domu), więc biorę Myszę pod pachę i się zaczyna: smoczek, łańcuszek do smoczka, przykrywka do smoczka, butelka z herbatką i chrupki i kilka pampersów, chusteczki, kocyk, więc i tetrówka, obowiązkowo miś, grzechotka, czapa... Yh!
No to jeszcze wrzucam do torby aparat, telefon, książkę i kilka pierdół, które każda kobieta trzyma w torbie iii... można iść! No to z torbą wielkości Konstancji i z samą Konstancją próbuję zamknąć drzwi, z czołgać się z czwartego piętra do piwnicy po wózek i nareszcie! Nareszcie można się odrobinkę zrelaksować! Jeżeli jesteś mamą lub siostrą polką (jak ja), to zrozumiesz mnie, dlaczego cykl zbierania się jest stresujący i wymaga odpoczynku. Właściwie to zbieranie siebie jest dla mnie wyzwaniem, a jak Konsi plącze się między nogami, to już jest poziom hard! Zajmowanie się dzieckiem, zwłaszcza tak małym i ruchliwym wymaga mnóstwa energii! Serio!
Wracając do meritum tegoż postu: miasteczko nasze metropolią nie jest, ale nie jest to również wiocha zabita dechami, więc chcąc nie chcąc, widuję nowych ludzi dzień w dzień, ale nie da się też przejść tak, żeby nikogo znajomego nie zobaczyć.
Mam 16 lat, Konstancja 1,5 roku.
Czy możliwe, jest, ze mogłabym być jej mamą?
Możliwe.
Czy należy robić z tego sztuczną sensację?
Nie należy.
Niestety wzrok typowych matek-polek, które nie wyobrażają sobie, jakim cudem przed ślubem można mieć dziecko, jest jednoznaczny. Świdrują mnie z góry na dół i uciekają. Wzrokiem oczywiście.
I to zasadnicze pytanie "Ile ma córeczka?" Ja ładnie się uśmiecham, grzecznie odpowiadam i widzę dezaprobatę w oczach wyżej wymienionej pani X, która już zdążyła obliczyć rzekomą ciążę, wpadkę itp. itd.
Ostatnio byłam u lekarza z tatą i maleńką, i co? "Proszę rozebrać córkę" Aha.
I ciągłe żarty, które nie są śmieszne: "Kto jest ojcem?", "Młoda mamuśka", "Jak matka polka!"
Kolejna sytuacja... Posiadam aska i niejednokrotnie spotykam się z pytaniami o to, kiedy zaszłam w ciążę, jak ją ukryłam i dlaczego próbuję wszystkim wmówić, że jest moją siostrą (say what?!)
Ludzie uwielbiają sensację. Zastanawiam się tylko, czy to, że dzieci rodzą dzieci wciąż jest czymś nowym? I czy tak ciężko uwierzyć w to, że potrafię zająć się swoją siostrą i robię to z własnej woli?
Chciałabym rozwinąć temat ciąż nastolatek, ale po co? Spotykamy się z tym codziennie. Na ulicy i w mass mediach. Każdy wyrobił sobie zdanie na ten temat. Jakie jest moje? Potrafię sformułować je w jednym zdaniu. Jeśli jesteś gotowa na seks, to znaczy, że jesteś gotowa na dziecko.






ps. U Was też dzisiaj zimno?